|
KAWAŁY I DOWCIP Y
"Kawały i Dowcipy o Zwierzętach"
| Część 2 |
[1]
[2]
Dział ten zawiera śmieszne i zabawne kawały i dowcipy. Znajdziecie tutaj przeogromny zbiór kawałów i dowcipów o Babie, o Bacy, o Blondynkach, o Jasiu i Małgosi, o Lekarzach, o Studentach i wiele wiele innych. Co będę Wam pisał, najlepiej sami się przekonajcie... Zapewnimy Wam dobrą zabawę!! Zapraszam i życzę przyjemnego czytania.
*
* * * * * * * * * * * *
Spotykają się trzy
bociany, stary, średni i bardzo młody i rozmawiają o tym jak
spędzały ostatni tydzień.
- Ja uszczęśliwiałem staruszków w Krakowie - mówi stary. -
Ja uszczęśliwiałem trzydziestolatków w Warszawie - mówi średni.
A najmłodszy:
A ja straszyłem studentów w Poznaniu.
Siedzą sobie dwie myszki polne przy worku ziarna w stodole i
jedna mówi: - Wiesz, poznałam wczoraj super faceta, jest taki
przystojny, inteligentny, doskonale się dogadujemy, o wiesz,
mam nawet jego zdjęcie - popatrz.
Druga mysz patrzy uważnie na zdjęcie:
- Przecież to cholerny nietoperz!
- Buuuuuuuu, a mówił, że jest pilotem!!!
Przyleciało dwóch
kosmitów na łąkę i patrzą zwierzę w łaty, spoglądają do
atlasu: Krowa pije wodę daje mleko. Wzięli ją nad strumień,
jeden wsadził jej łeb do wody, a drugi nadstawia miskę od tyłu.
Po chwili wylatuje krowi placek wtedy ten z miską mówi:
- Podnieś jej łeb wyżej bo muł z dna bierze.
Wychodzi zakrwawiony
kangur z autobusu.
- Co ci się stało? Pyta stojący obok człowiek.
- Ktoś próbował mi wyrwać torbę!
Jechał chłop wozem i uderzył konia batem. Koń odwraca łeb i
mówi:
- Jak mnie jeszcze raz uderzysz, to ci tak z kopa oddam, że się
w lustrze nie poznasz!
Chłop zdziwiony:
- Pierwszy raz w życiu słyszę - żeby koń mówił!
- Ja też - przytaknął siedzący obok chłopa pies.
Idzie żółw do restauracji i mówi:
- Poproszę szklankę wody.
Kelner odpowiada:
- Proszę.
Żółw przychodzi ponownie i mówi:
- Poproszę szklankę wody.
Kelner odpowiada:
- Proszę.
Żółw przychodzi ponownie i mówi:
- Poproszę szklankę wody.
Kelner odpowiada:
- A co panu tak woda potrzebna?
Żółw odpowiada:
- My tu gadu-gadu, a tam mi się dom pali.
Wchodzi sadysta do sklepu zoologicznego i pyta sprzedawczynię:
- Czy są papużki nierozłączki?
- Tak są.
- To poproszę jedną.
Młody wielbłąd pyta ojca - wielbłąda:
- Tato, dlaczego mamy takie brzydkie kopytka, a koniki mają
takie ładne?
- Widzisz, my chodzimy w karawanie i dlatego mamy takie a nie
inne kopytka, żeby nie zakopać się po kolana w piachu.
- Tato, a dlaczego mamy taką brzydką, skudloną sierść, a
koniki mają taką śliczną, błyszczącą?
- Widzisz, my chodzimy w karawanie, a na pustyni w nocy jest -10
stopni, w dzień +40 stopni, i taka sierść chroni nas przed
takimi skokami temperatur.
- Tato, a dlaczego mamy te dwa garbu na grzbiecie, a koniki mają
taki gładki?
- Widzisz, my chodzimy w karawanie i w tych garbach magazynujemy
tłuszcz i wodę, żeby nie zginąć na pustyni z głodu i
pragnienia.
Na to wszystko młody wielbłąd:
- Tato a na ch.. nam to wszystko, kiedy mieszkamy w ZOO?!
Idzie myśliwy przez las
i śpiewa:
- Na polowanko, na polowanko!
Z tylu wychodzi mis, klepie go po ramieniu i pyta:
- Co, na polowanko?
- Nie! Jak Boga kocham, na ryby!
Gdzieś daleko na biegunie południowym idą sobie po krze niedźwiedzica
z niedźwiedziątkiem. No i maluch pyta:
- Mamooooo... czy ja jestem miś Grizzly?
- Nie syneczku, ty jesteś miś polarny.
Po jakimś czasie.
- Mamooooo... czy ja jestem miś brunatny?
- Nie mój drogi, ty jesteś miś polarny.
Znowu po chwili.
- Mamooooo... a może ja jestem miś koala?
- Nie moje dziecko, ty na pewno jesteś miś polarny.
Po chwili zastanowienia mis mówi:
- To kur.. dlaczego jest mi tak zimno?!!!
Lew zwołał naradę:
- Zebraliśmy się tu wszyscy...
A żaba przedrzeźnia:
- Zieplaliśmy siem tu fsiyscy.
LEW: Khm, khm, Zebraliśmy się tu...
Żaba: Zieplaliśmy siem tu..
LEW: ZIELONE, Z WYŁUPIASTYMI OCZAMI WOOOOOOON Z LASU!!!
Żaba: KROKODYL, SPIER.....!!!
Stoją dwa byki na łące.
Gospodarz prowadzi do nich starą, brudną krowę. Jeden z byków
mówi:
- Pałka, zapałka, dwa kije kto się nie schowa ten kryje!
Spotykają się dwa rekiny:
- Wspaniała uczta. Niedaleko zatonął statek z wycieczką
puszystych!
- Ja mam dość. Tydzień temu trafiłem na statek z ruskimi
emerytami. Do tej pory rzygam medalami!
Wokół samicy pływa wieloryb i narzeka:
- Dziesiątki organizacji ekologicznych, setki aktywistów, tysiące
polityków i naukowców, dziesiątki tysięcy ludzi na
manifestacjach, rządy w tylu krajach robią wszystko, by
zachować nasz gatunek, a ciebie boli głowa...
Siedzi sobie tasiemiec w żołądku. Nagle patrzy, a tu biegną
bakterie.
- Hej, bakterie, gdzie biegniecie?
Bakterie na to:
- Tasiemiec, ty się nie pytaj tylko uciekaj stąd, bo zaraz tu
będą antybiotyki!
I pobiegły w dół przewodu pokarmowego. Tasiemiec lekko
przestraszony myśli:
- Co jest?
Tymczasem nadbiega glista ludzka z walizkami.
- Ej glista, - pyta tasiemiec - gdzie lecisz?
- Tasiemiec, ty nie pytaj, ty stąd wiej. Za pięć minut będą
tu antybiotyki!
I pobiegła w dół przewodu pokarmowego. Tasiemiec przestraszył
się nie na żarty, spakował plecaki wieje w dół przewodu
pokarmowego. Dobiega do ujścia, a tam siedzi glista na
walizkach i beczy. Tasiemiec pyta się:
- No co się stało, czego beczysz?
- A bo mi ostatnia kupa o 14 uciekła...
W jednym domu mieszkały trzy myszy: francuska, rosyjska i
polska. Po zapadnięciu zmroku, kiedy wszyscy poszli już spać,
z dziury wybiega mysz francuska. Po cichu wdrapuje się na stół,
rozgląda czy ktoś nie idzie, nalewa sobie winka i wraca do
dziury. Potem wybiega mysz rosyjska, wdrapuje się na stół i
nalewa sobie setę. Rozgląda się, czy nie ma kota i wraca do
dziury. W końcu wychodzi mysz polska. Wchodzi leniwie na stół
i nalewa sobie setę. Patrzy - nikogo nie ma. Nalewa sobie drugą
setę. Nadal nikogo nie ma. No to nalewa sobie trzecią setę.
- Nie ma kota? - myśli sobie mysz - No to poczekamy!
Zorganizowano międzynarodowy konkurs na napisanie najlepszej
książki o słoniach.
- Japończycy napisali rozprawę naukową "Wprowadzenie do
nauki o słoniach".
- Amerykanie napisali książkę "Co przeciętny Amerykanin
powinien wiedzieć o słoniach".
- Żydzi napisali trzytomowe dzieło "Słoń a sprawa żydowska".
- Rosjanie napisali 2 dzieła: "Rosja - praojczyzna słoni"
i "Radziecki słoń - największy komunista na świecie".
- Kubańczycy napisali: "Kubański słoń - młodszy brat słonia
radzieckiego".
Spotykają się dwa wieloryby. Jeden mówi.
- Tydzień temu zjadłem Ruskiego i od tamtej pory pływam wężykiem.
- To jeszcze nic - mówi drugi - ja tydzień temu zjadłem
blondynkę i od tamtej pory nic nie jadłem.
- Dlaczego? - pyta pierwszy.
- Bo nie mogę się zanurzyć.
Antek kupuje na targu konia.
- Ile pan chce za niego?
- Tysiąc złotych.
- Przecież on jest ślepy!
- Co?! Przejedź się pan nim, to zobaczysz, czy jest ślepy!
Antek wsiada na konia i zaczyna galopować. Koń pędzi przed
siebie na oślep, prosto na mur z cegieł i po chwili wpada na
niego, kończąc w ten sposób życie. Antek wyłazi spod konia
i mówi:
- Mówiłem, że jest ślepy!
- Może i ślepy, ale jaki odważny!
Antek poszedł nad rzekę łowić ryby.
Rozpalił ognisko i już miał zarzucić wędkę, gdy zauważył
kurę idącą w jego stronę. Nie namyślając złapał ją,
oskubał, upiekł i zjadł. Nagle patrzy - drogą biegnie sąsiadka
i woła:
- Antek, nie widziałeś mojej kury?
Antek spogląda na pióra leżące u jego stóp i mówi:
- Rozebrała się i popłynęła na drugą stronę rzeki!
Pewnego razu sołtys spogląda na ręce Antka
i pyta:
- Gdzieś stracił palce u prawej ręki?
- A no ze dwa roki temu włożyłem rękę koniowi do pyska, żeby
zobaczyć ile ma zębów. Wtedy koń zamknął pysk, żeby
zobaczyć ile ja mam palców.
Niedźwiedź każdego, kogo spotka w lesie,
bije jajami po plecach. Przechodzi zajączek. Niedźwiedź go
bije jajami, a zajączek płacze i się śmieje. Niedźwiedź go
się pyta:
- Dlaczego płaczesz?
- Bo mnie boli
- A dlaczego się śmiejesz?
- Bo jeż idzie!!!
Idzie stary byk po łące z młodym byczkiem.
W pewnym momencie młody woła do starego na widok stadka jałówek:
- Chodź podbiegniemy szybciutko i przelecimy parę. Na co
stary:
- Po pierwsze nie podbiegniemy, tylko podejdziemy, po drugie nie
szybciutko, tylko po woli, a po trzecie nie parę tylko
wszystkie.
Dżungla. Na gałęzi wiszą dwa leniwce. Mija
pierwszy dzień i nic. Mija drugi i tez nic. To samo trzeciego
dnia. Czwartego dnia jeden z leniwców powoli ruszył głową.
Na to drugi:
- Roman, aleś ty nerwowy!
Przyjechał kogut ze wsi do miasta. Idzie
sobie ulicą i widzi jak kurczaki kręcą się na rożnie.
Patrzy tak na nie i mówi:
- No proszę karuzela, opalanko, a na wsi nie ma co posuwać.
Po upojnej nocy ze słonicą styrany mrówek
siedzi pod drzewem, podchodzi do niego drugi mrówek:
- E mrówek ... no co ty?
- No wiesz. Buzi, dupci, buzi, dupci, a tu kilometry lecą...
Pchła pyta się pchły:
- Gdzie byłaś w czasie wakacji?
- Na krecie.
Idą przez las dwa smoki. Jeden mówi do
drugiego.
- Wiesz chce mi się srać!
- To idź w krzaki!
Ten poszedł za krzaki i krzyczy.
- Poroniłem, poroniłem!!!
Podchodzi drugi:
- Głupi jesteś, na żabę nasrałeś.
Była zima. Szedł wróbelek i było mu bardzo
zimno. Nagle nasrała na niego krowa. Ciepło zrobiło się wróbelkowi
i zaczął ćwierkać. Usłyszał to jastrząb, przyleciał i
zjadł wróbelka. Jakie są z tego 3 morały?
1. Nie każdy kto na ciebie nasra jest twoim wrogiem.
2. Kiedy siedzisz w gównie to nie ćwierkaj.
3. Nie każdy kto cię z gówna wyciągnie jest twoim
przyjacielem.
Po wybuchu jądrowym na uschniętym kikucie
ocalałego drzewa siedzą dwa szympansy.
- Masz coś do jedzenia ? - pyta samiec.
Samica podaje mu jabłko.
- O nie, - protestuje samiec - nie będziemy tej idiotycznej
historii powtarzać od początku!
Mrówek ucieka z lasu i nagle na swej drodze
spotyka leśniczego:
- Co się stało? - pyta leśniczy.
- Ktoś zgwałcił słonicę. Wszyscy są podejrzani.
Lew, król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem
i długopisem na sawannę. Spotyka żyrafę: "Pani Żyrafa,
nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" - i
notuje w kalendarzyk. Żyrafa otworzyła już pysk, chce
zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże...
Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę: "Aaa, Pani
Zebra, zaraz, zaraz.." wertuje kalendarzyk - "tak, środowa
kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Wiec spożyję panią w środę
na kolację". Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego
gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża
się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się
nie mylę. Więc zjem pana jutro na podwieczorek" - i
notuje w kalendarzyku.
- "To ja pana pierd...!"
- "Aa, to ja pana skreślam..."
Chłop wyhodował dwutonowe jabłko, wsadził
je na wóz i zawiózł na targ. Cały dzień nie miał klientów,
ale pod koniec dnia przychodzi facet i pyta się:
- To pana jabłko?
- No.
- To cofnij pan wozem, bo mi robal konia zżarł.
Ufoludki dowiedziały się ze na ziemi jest
takie zwierze, które pije wodę i daje mleko. Złapali wiec
krowę, zaprowadzili nad rzekę, jeden trzymał łeb krowy w
wodzie a drugi doił. Nagle krowa się załatwiła i ten, który
doił krzyczy do drugiego:
- Wyżej głowę, bo muł bierze!!!
Syn woła do idącego z nim przez jaskinię
ojca:
- Tato, tato, toperz!
- Nietoperz, synku!
- Jak nie toperz to co?
Spotyka się dwóch znajomych:
- Mój królik rozumiesz stracił oczy... przyszyłem mu i
widzi!
- Tak? A mojej śwince odpadła głowa... przyszyłem jej i żyje!
- Śwince? Przyszyłeś głowę?! A kto to widział?!!!
- Twój królik!
Mały żółwik wchodzi na wysokie drzewo. Gdy
już jest na szczycie rozkłada łapki i skacze po czym z głośnym
hukiem spada na ziemię. Kilka razy ponawia próbę, ale za każdym
razem kończy tak samo. W tym momencie jeden z ptaków obserwujących
żółwika z sąsiedniego drzewa zwraca się do drugiego:
- Wiesz, chyba czas, abyśmy mu powiedzieli, że jest
adoptowany...
Leci sobie nietoperz i kołysze się w takt
rytmu: tari-ram-ram, tari-ram-ram. Wpieprzył się w drzewo,
wstaje i mówi: k..., ten walkman kiedyś mnie zabije!
|